💧 Jestem Dla Niego Koleżanką Czy Kimś Więcej

Ja w sumie też jestem wobec niego powściągliwa bo nie wiem czy on np. chciałby żebym go przytuliła, boję się, że nasze relacje mogłyby się pogorszyć. Chciałabym, żeby chociaż czasami mnie przytulił. Co mogę zrobić aby jakoś delikatnie dać mu znać, że chciałabym aby był dla mnie kimś więćej niż kolegą? Pisze do mnie kochanie, deklaruje się, że zawsze będzie przy mnie, zaproponował żebyśmy razem poszukali stancji (w związku ze studiami). Może przesadzam, ale zapytałam czy ma zamiar być dla mnie kimś więcej niż tylko takim przyjacielem- powiedział, że nie jest tego godny i się przy tym upiera, ale nie przestaje się o mnie starać. Wolała poczytać książkę, dłużej pospać, spotkać się z koleżanką. Kombinowały, żeby wilk był syty i owca cała. Czyli żeby rodzice i dziadkowie żyli w błogim przekonaniu, że Agata i jej przyjaciółka Klara potulnie chodzą w niedzielę do kościoła, a one żeby miały święty spokój i więcej czasu dla siebie. Prowadzi prywatną praktykę w Chicago. Jest autorką czternastu poradników dla dzieci, nastolatków i dorosłych, w tym książek Lęk i zamartwianie się u nastolatków i Beyond the blues. Prowadzi warsztaty z zakresu samopomocy dla laików, a także seminaria szkoleniowe dla specjalistów. Zobacz poniższą listę, przejrzyj sygnały i zastanów się, czy to czujesz lub czułaś kiedyś w swojej relacji damsko-męskiej. Kocha Cię i szanuje za to, kim jesteś. Jesteś dla niego kimś znacznie więcej niż kobietą z ładną buzią i zgrabnym ciałem. Akceptuje Twoje mocne i słabe strony oraz życiowe decyzje. Książka Jesteś kimś więcej, niż myślisz - dla nastolatków autorstwa Schab Lisa M. ️ Zamów online w Księgarni Internetowej PWN Czy jestem dla niego kimś więcej ? Jako pierwsze, zastanów się, jak zazwyczaj umawiacie się na spotkania. Z czyjej inicjatywy to wychodzi i czy faktycznie chęć przejęcia inicjatywy z pomysłami, należy po Twojej czy jego stronie? Jestem dla niego koleżanką czy kimś więcej? Pewnie nie raz zdarzyło ci się stać przed dylematem: jestem dla niego koleżanką czy kimś więcej. Są pewne sygnały, których nie przeoczysz, gdy twój kolega zacznie czuć do ciebie coś więcej. O czym mowa? Sprawdź poniżej, kiedy kończy się przyjaźń a zaczyna miłość! Jest zazdrosny Ale z pewnością jednym z najważniejszych” – tak zaczyna się poradnik dr Glenna R. Schiraldi Jesteś kimś więcej niż myślisz. Długo wyczekiwane, w pełni poprawione drugie wydanie najlepiej sprzedającego się podręcznika do samooceny obejmuje nowe rozdziały dotyczące przebaczania, uważności i pielęgnowania pełnej miłości house elf. trishi -- rozpoznac jest latwo jak sie ma t.zw. 6-ty zmysl (znany tez w jezyku elfow jako \"high IQ\"). Jak sie tego zmyslu nie ma to jest kilka testow. Zaden nie daje calkowitej Owoce pracy Stefano Lavariniego z reprezentacją Polski siatkarek są znane. Sam szkoleniowiec za to niechętnie mówi o sobie. Dla TVPSPORT.PL zrobił wyjątek. Opowiedział o rodzinnym mieście, miłości Włochów do siatkówki w latach 90., trenerze, który zmienił jego życie, pracoholizmie, momencie, w którym czuł się najszczęśliwszy w życiu i tym, co siatkówka potrafi Przez Szynszylka, 3 godziny temu w Życie uczuciowe. 179 odpowiedzi. 1079 wyświetleń. 28.50$. 2 minuty temu. Może to z mojej strony czysta zazdrość, ale sprawa wygląda następująco. Jedna z fGNj. Podróż nie była długa. W dodatku twoja "nowa" rodzina przyjechała po ciebie, więc nie musiałaś tułać się po obcym ci mieście taksówką. Byłoby naprawdę cudownie i miło, gdyby nie pewien incydent. Przydzielono ci pokój, jadłaś smaczną wieprzowinkę z warzywami i rozmawiałaś z twoimi podopiecznymi. Dowiedziałaś się też, że mają syna, którego jednak obecnie nie było w domu. - Nie będzie mieć mi za złe, że zajmę jego pokój? - zapytałaś chyba po raz trzeci. - Nic się nie martw! - uśmiechali się. - Jesteś naszym gościem, nie będziesz mieszkała w salonie! - dodali oburzeni. - Wraca dopiero za tydzień, a wtedy coś wymyślimy! Daehyun nie musi o tym wiedzieć, prawda? - puszczali ci oko. Zgodziłaś się z nimi w duchu, ale i tak czułaś się dziwnie, wchodząc do jego pokoju. Było to małe, ale całkiem przytulne pomieszczenie. I to w dodatku z balkonem! Rozejrzałaś się dookoła. Jak na chłopaka, pokój wydawał się całkiem czysty i uporządkowany. Dostrzegłaś na komodzie zdjęcie, więc od razu wiedziałaś, że to ten Daehyun. Był słodki... Jasne włosy, delikatny uśmiech... Od razu wpadł ci w oko. Miałaś nadzieję, że go poznasz. Zasnęłaś niemalże natychmiast, gdy tylko przyłożyłaś policzek do świeżo wypranej poszewki poduszki. Ale twój sen nie trwał długo, bo coś ciężkiego wbiło ci się w żebra tak mocno, że wrzasnęłaś z bólu. Najstraszniejsze jednak było to, że to coś, co wgniotło cię w materac, również krzyknęło! Kolejny krzyk, tym razem strachu, wydobył się z twojego gardła. Wytrzeszczając oczy, próbowałaś dojrzeć coś w ciemnym pokoju, ale jedynie co widziałaś, to zarys jakiejś postaci. Serce ci stanęło. To jakieś duchy? Straszy tu czy co?! Usiadłaś szybko, podciągając kołdrę pod brodę. Rozległy się szybkie kroki, pstryk i nagle ostre światło przecięło pokój - ktoś włączył lampę. I tak oto, poznałaś właściciela tego pokoju. Ups... - Yah! - zawołał nieco przerażony. - Co robisz w moim pokoju? Kim jesteś? - zasypał cię pytaniami. Przełknęłaś ślinę. - Mieszkam... - wydukałaś wciąż zdezorientowana. - Że co?! - prychnął rozdrażniony. - To mój pokój! - Jestem tu na wymianie szkolnej... - odparłaś cicho, byle tylko go nie denerwować. Przyjrzałaś mu się chwilkę. Najwidoczniej był na jakiejś wycieczce, bo torba i plecak leżały przy drzwiach. Na głowie miał czapkę odwróconą daszkiem do tyłu. No i chyba lubił hip-hopowy styl. - Na wymianie co? - zapytał głupio, jakby nigdy o tym nie słyszał. - SZKOLNEJ! - warknęłaś zła. Zirytowała cię ta cała sytuacja. To była twoja pierwsza noc w obcym miejscu, obcym pokoju, a zupełnie ci obcy chłopak, próbuje ci się wpakować do łóżka. No dobra, do jego własnego łóżka... - Co to za hałasy? Rodzice chłopaka wpadli do pomieszczenia kompletnie zaspani. Zaskoczeni spojrzeli na niego. Najwyraźniej nie spodziewali się go tutaj zastać. - Daehyun? A co ty tutaj robisz? - Cześć mamo. Fajnie, że się cieszysz z mojego powrotu... - Och, mianhe. Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło... Miałeś wrócić dopiero za tydzień. Co się stało? - Ta wycieczka była beznadziejna. Niektórzy źle się zachowywali i odesłali nas wszystkich do domu... - Przykro mi kochanie. Chłopak machnął ręką. - A co ONA tu robi? - delikatnie wskazał cie palcem. - ONA ma imię, synu - wtrącił się ojciec. - Niestety na jakiś czas będziesz musiał zadomowić się w salonie. - CO?! - Nie dyskutuj, tylko kładź się do łóżka. - Chyba na kanapę... - mruknął, wychodząc z pokoju. - Daehyun! - Przepraszamy cię za niego - rodzice pożegnali cię tymi słowami, życzyli dobrej nocy i również wyszli. A ty? Czułaś się jak piąte koło u wozu. Miałaś wyrzuty sumienia. Może najlepiej by było, gdybyś oddała mu pokój, a sama poszła na kanapę? Nie chciałaś, żeby był na ciebie zły. Chociaż i tak już był... No i nici z dobrego, pierwszego wrażenia. Jutro może być tylko gorzej... Pełna nie dobrych przeczuć, zasnęłaś. Rano nie było lepiej. Gdy się obudziłaś, na szafce nocnej znalazłaś kartkę od rodziców, informującą, że Daehyun pojedzie razem z tobą do szkoły i cię po niej oprowadzi. Trochę ucieszona tym faktem, a trochę nie, zeszłaś na dół, ale po blondynie nie było śladu. Usiadłaś do przygotowanego już śniadania, koło którego była przylepiona kolejna kartka. "Musiałem jechać wcześniej, więc pojedziesz sama. Nie jesteś małą dziewczynką, poradzisz sobie w szkole. Ona wcale nie jest taka duża. Mam mnóstwo zajęć. Narazie" Prychnęłaś pod nosem. Chyba jednak wciąż się wściekał o ten pokój. Zrobił to specjalnie! Z jednej strony go rozumiałaś. Na jego miejscu, też byłabyś wściekła. Ale z drugiej... Mógł chociaż udawać, że go to nie rusza. A tak bardzo chciałaś go poznać. Ale nie... Od razu musiałaś nadepnąć mu na odcisk. Przez marudzenie pod nosem na temat jego osoby, prawie spóźniłaś się na autobus. Potem, gdy z niego wyszłaś, ochlapało cię czerwone Ferrari, a na koniec, gdy wchodziłaś do szkoły, jakimś magicznym cudem, rozwalił ci się trampek. Cudownie! Zapowiadał się też koszmarny pierwszy dzień w nowej szkole... Teraz też, zapewne przez twoje już suche, ale poplamione spodnie i rozwalony but, który po kryjomu skleiłaś w szkolnej łazience taśmą (!), siedziałaś sama na stołówce, grzebiąc pałeczkami w miseczce ryżu. Miałaś dosyć. Chciałabyś już wrócić do domu... Nagle krzesło obok ciebie zaszurało i usłyszałaś czyjś głos. - Co tam? Spojrzałaś na swojego "współlokatora". W przeciwieństwie do wczoraj, dziś był uśmiechnięty. A może to była tylko jakaś maska? Wbiłaś wzrok z powrotem w jedzenie, nie odpowiadając. Chłopak zauważył, że traktujesz go obojętnie, więc odchrząknął, po czym powiedział: - Mianhe... Zerknęłaś na niego niepewnie, a potem rozejrzałaś się dookoła. - Ty do mnie to mówisz? - burknęłaś. Blondyn zamrugał dwukrotnie, ale szybko się rozpromienił. - No pewnie, że do ciebie, a do kogo? - zaśmiał się lekko. - Przepraszam za wczoraj - w jego głosie usłyszałaś skruchę. - Nie za dobrze wyszło to pierwsze spotkanie... - podrapał się zakłopotany po głowie. Przytaknęłaś. Przez chwilkę panowała między wami niezręczna cisza, przerywana rozmowami i śmiechami innych uczniów, podczas obiadu. - Może zacznijmy jeszcze raz? - zaproponował nieśmiało. Wyciągnął dłoń. Uśmiechnęłaś się leciutko. Chwyciłaś go za rękę. - Jestem Daehyun. - A ja _____ - przedstawiłaś się. A jednak wszystko dobrze się poukładało. Daehyun był naprawdę fajny! Oprowadził cię po całym liceum i było ci strasznie przykro, gdy musiałaś się z nim rozstać na ostatnią lekcję. Był klasę wyżej od ciebie i prawdopodobnie, jeśli wierząc innym, bardzo dobrym uczniem, aczkolwiek leniwym z powodu ciągłego spóźniania się na lekcje lub ich opuszczaniem. Nikt nie wiedział, co wtedy robi, ani gdzie przebywał. Ciebie jednak bardzo to zainteresowało, bo jego rodzice nie mieli o tym zielonego pojęcia. Codziennie razem chodziliście do szkoły i razem z niej wracaliście. Dwa dni od twojego pobytu, coś się zmieniło. - Wrócisz dziś sama? - zapytał, gdy skończyliście lekcje. - Wae? - jęknęłaś rozczarowana. - Mam jeszcze dodatkowe zajęcia, muszę zostać. - Ale Oppa... - Zobaczymy się w domu, arasso? - pogłaskał cię pieszczotliwie po głowie, po czym dodał: - Leć do domu, bo rodzice już pewnie czekają - poczułaś, jakby chciał się ciebie jak najszybciej pozbyć. Posłałaś mu fałszywy uśmiech i ruszyłaś do drzwi wyjściowych. Gdy tylko miałaś pewność, że mógł już pomyśleć, że sobie poszłaś, wróciłaś się, chowając się za filarem. I dobrze zrobiłaś. Daehyun schował książki do szafki, wyjmując z niego mały worek. Zatrzasnął drzwiczki, po czym wyszedł tylnym wyjściem. Co mogłaś zrobić? Pobiegłaś za nim. Wiedziałaś, że nie powinnaś go śledzić, ale... Zakazany owoc smakuje najlepiej, prawda? Czułaś się jak w jakimś filmie. Twoja akcja nie trwała jednak długo, bo chłopak wsiadł do autobusu, który akurat podjechał. Rzuciłaś się w tamtą stronę, ale gdy byłaś już blisko, drzwi zamknęły ci się przed nosem. A potem? Zaczął padać deszcz. Kill me. Dni mijały, a ty nadal nie rozwiązałaś tej tajemniczej "zagadki" zniknięć Daehyuna. Naprawdę cię to zaintrygowało... - Gdzie jest Daehyun? - rzuciłaś pytanie w przestrzeń, odrabiając lekcje na podłodze w salonie. - Na zajęciach, kochanie - odparła jego mama, chowając czyste pranie do szafki. Zmarszczyłaś brwi. - Tak długo? Ale na jakich? - dopytywałaś. - Ma dodatkowe zajęcia z matematyki i koreańskiego. - Przecież nie są mu potrzebne. Dobrze się uczy... - Masz rację - zgodziła się. - Ale on lubi się uczyć i chce się dokształcać. Nie zabronię mu tego - mówiąc to, zostawiła cię samą. Kompletnie tego wszystkiego nie rozumiałaś. Dobrze wiedziałaś, że nie siedzi teraz w szkolnej ławce i zakuwa. Więc gdzie w takim razie przebywał? Zagryzłaś wargę. Martwiłaś się o niego. A co, jeśli wpakował się w tarapaty? Usłyszałaś trzask drzwi frontowych, a po chwili on sam walnął się na kanapę, zrzucając przy okazji twoje przybory szkolne. - Yah! - oburzyłaś się. Miałaś wielką ochotę mu nawrzucać. Ostatnio często się tak z nim droczyłaś, nawet, gdy nie było to na serio. Jednak widząc jego zmęczony wyraz twarzy, oddaliłaś tę myśl od siebie. - Jestem taki zmęczooony! - stłumił potężne ziewnięcie. Zastanowiłaś się przez moment, po czym wypaliłaś: - Wszystko w porządku? - zerknął na ciebie, nie rozumiejąc, więc dodałaś: - Ostatnio ciągle cię nie ma w domu... - Jestem po prostu zajęty - odparł z uśmiechem. Nic nie mówiąc, wstałaś, porzucając zadanie domowe. Zaskoczyła go twoja reakcja. - Więc bądź zajęty dalej - mruknęłaś pod nosem smutno. Myślałaś, że się przyjaźnicie, że wasze relacje są na tyle dobre, żeby częściej się widywać i wychodzić razem. Ale chyba się przeliczyłaś. Był niczym starszy brat, ale wiedziałaś, że z twojej strony, to mogłoby być coś więcej. Gdyby tylko oczywiście miał dla ciebie więcej czasu... Szybciutko pozbierałaś z podłogi książki i zeszyty, a piórnik wsadziłaś pod pachę. Wtedy chwycił cię za ramię. - _____, nie bądź taka... - Spadaj. - Chodź do Oppy, pogadamy - zachęcał i wręcz słyszałaś śmiech w jego głosie. Bez słowa strzepnęłaś jego dłoń ze swojego ramienia, by wyjść, ale ten nie dawał za wygraną. Tym razem pochwycił twoją dłoń. - Przestań się wygłupiać i mnie puść! - fuknęłaś czerwona ze złości. Daehyun tylko zachichotał rozbawiony, po czym pociągnął cię mocniej. Chyba nie spodziewał się, że tak to się skończy, bo wyglądał na zdziwionego tym, że wylądowałaś na jego kolanach. No i ten huk, gdy wszystko poleciało ci z rąk... Teraz też czułaś jego ciepły oddech na swojej twarzy, która była tak blisko, jak nigdy przedtem. Serce ci przyśpieszyło i zdałaś sobie sprawę, że jesteś w stanie policzyć każdą rzęsę na jego powiece. Oboje jak na komendę, natychmiast się od siebie odsunęliście. Zarumieniona, zamierzałaś wstać z dumą, ale od tych emocji, aż zawirowało cię w głowie, przez co prawie potknęłaś się o piórnik. Na szczęście blondyn rzucił ci się na pomoc. - Uff, o mały włos - zażartował nerwowo. Rzuciłaś mu rozkojarzone spojrzenie, a potem burknęłaś: - Pabo. Zapominając o zeszytach, niczym torpeta poleciałaś na górę. - Po szkole idziemy na obiad! - usłyszałaś chłopaka, gdy wparowałaś do pokoju. - Znaczy się... - zamilkł, a ty zastanawiałaś się, co nagle mu się stało. - Mama jutro nie gotuje, no. Parsknęłaś śmiechem, kręcąc głową. - Słyszałem to! Twoją odpowiedzią był huk zamykanych drzwi. Nazajutrz, tak jak Daehyun obiecał, poszliście na obiad do jego ulubionej knajpki. Przy okazji dowiedziałaś się, że nie lubi owoców morza i boi się kolejek górskich. Jeśli chodziło o to ostatnie, to udałaś, że tego nie słyszałaś, co chłopak przyjął z ulgą. Dlatego teraz też chciałaś wyciągnąć go do Wesołego Miasteczka, a on jako "dobry Oppa" (jak sam podkreślał), musiał się zgodzić, pokonany przez twoje ayego. Byłaś taka szczęśliwa z powodu tego wypadu, że gdy już z daleka zobaczyłaś tę atrakcję, twoje emocje wzięły górę. - Nareszcie! - pisnęłaś, niczym mała dziewczynka, ruszając w tamtym kierunku, prawie w podskokach. Zanim się zorientowałaś, Daehyun został w tyle. Zaczął cię wołać, a potem krzyczeć. Nie rozumiałaś dlaczego, dopóki nie usłyszałaś głośnego pisku opon i mocnego szarpnięcia do tyłu. Wylądowałaś w jego ramionach, nie bardzo wiedząc, co się dzieje. Dopiero po chwili dotarło do ciebie, że o mało co, nie przejechał cię samochód. Chłopak wyglądał jakby dosłownie wyszedł z siebie. - Zwariowałaś? - zawołał przerażony, patrząc ci w oczy z wyrzutem. - Chcesz się zabić?! Zerknęłaś na niego nieśmiało, czując się jak idiotka. Jego wyraz twarzy złagodniał, więc dodał: - Gwenchana? Pokiwałaś głową, uśmiechając się delikatnie. Blondyn odetchnął z ulgą, po czym cię przytulił. Zamarłaś. Serce zaczęło ci walić jak oszalałe. Wtuliłaś się w niego, czując się błogo i bezpiecznie. Miałaś ochotę być w jego ramionach już na zawsze. Ale ktoś wam przerwał. - Daehyun? Nie wiedziałam, że masz dziewczynę - jego znajoma pojawiła się znikąd. Twój wybawiciel zmieszał się nieco. - T-to tylko k-koleżanka... To tylko koleżanka. Te zdanie odbijało ci się echem w głowie. Nie mogłaś myśleć o niczym innym, przez co niezbyt dobrze się bawiłaś. Gdy tylko wróciliście do domu, zamknęłaś się w jego pokoju. Mimo, iż zawsze przesiadywaliście tutaj razem, dziś nie pozwoliłaś mu na to. Daehyun, nie rozumiał dlaczego. - Zrobiłem coś nie tak? - dopytywał zza drzwi. Cisza. - Okej... Jeśli będziesz chciała pogadać wiesz, gdzie mnie znaleźć - zakończył waszą rozmowę "przez drzwi". Usłyszałaś, jak schodzi po schodach do salonu. Przez dwa dni relacje między wami nie były zbyt dobre. Miałaś dziwne wrażenie, że się od siebie oddaliliście. To było przykre. Czasem sam Daehyun próbował zagadać, nawet rzucał jakieś suche żarty, ale ty tylko go zbywałaś. Ze smutkiem skreślałaś dni na kalendarzu, dostrzegając, że niewiele czasu ci zostało. Nie chciałaś opuszczać tej rodziny. Nie chciałaś opuszczać Daehyuna... Gdy zaczął się weekend, pogoda była wyjątkowo upalna. Z radością wskoczyłaś w luźniejsze ciuchy, ciesząc się z prawie wakacyjnej pogody. W ten weekend nie obeszło się też bez coraz dziwniejszych sytuacji... - Co wy robicie? Ty i twój kolega z klasy, spojrzeliście w stronę drzwi, w których stał niezbyt zadowolony Daehyun. - Uczymy się, nie widać? Siedzieliście w ogrodzie przy stole, ćwicząc algebrę. Potrzebowałaś pomocy, więc... - Mogłaś poprosić MNIE, a nie JEGO. Zamrugalaś dwukrotnie, zastanawiając się, o co mu chodzi. - Nie miałeś dla mnie czasu - mruknęłaś. - Potrzebuję pomocy teraz, a nie za TYDZIEŃ - dodałaś, kładąc nacisk na ostatnie słowo. Blondyn przeniósł wzrok z chłopaka na ciebie, mierząc cię z góry na dół. Aż gorąco ci się zrobiło... Zerknął na twojego kolegę z klasy, który obserwował was z dziwną miną. - Przepraszam na chwilę - wymamrotał, po czym podszedł do ciebie, pociągając cię w górę. - Musimy pogadać. Przewracając oczami, rzucilaś do kolegi ciche "zaraz wracam" i posłusznie za nim poszłaś. Gdy byliście już w środku, wychuchałaś. - Co to miało być? Ośmieszasz mnie! - Nie przesadzaj - odparł spokojnie. - Nie przesadzaj? Tylko się uczymy, a ty wyjeżdżasz z takimi tekstami! - Dla mnie to nie wyglądało na naukę - upierał się. Skrzyżował ramiona, patrząc na ciebie uważnie. Widząc, że nie rozumiesz, do czego dąży, dodał: - _____, ten koleś rozbiera cię wzrokiem! - Że co proszę?! - oburzyłaś się. - Idź się przebierz - poprosił. - Ty chyba naprawdę zwariowałeś - zerknęłaś na swoją letnią sukienkę. - Idź. - Aniyo! To moja ulubiona! - jęknęłaś. - Poza tym, nie możesz mi rozkazywać! - dodałaś buntowniczo. - Owszem, mogę - odpowiedział. - Rodziców nie ma w domu, więc ja tu rządzę, bo jestem najstarszy. Na górę marsz - uśmiechnął się wrednie. Tupnęłaś nogą rozzłoszczona, po czym zrobiłaś, jak kazał. Gdy tylko zniknęłaś mu z oczu, Daehuyn odetchnął z ulgą, uśmiechając się do siebie jak idiota. - Jak ja ją lubię denerwować! Nazajutrz ciebie i twoje nowe koleżanki, obudziło głośne trzaskanie - jakby ktoś wyrywał trawę z ziemi. Po chwili do tego hałasu dołączyły dzikie piski i chichoty. Zerwałaś się wściekła z łóżka, zastanawiając się, co albo kto przeszkadza wam wasz "babski wieczór", który co prawda już się skończył, ale jednak... Ten ktoś nie miał litości, no! To przecież sobota! Weszłaś bosymi stopami na balkon, wciskając się pomiędzy dziewczyny. To, co zobaczyłaś sprawiło, że oczy prawie wyszły ci z orbit. Daehyun kosił trawnik...bez koszulki. Mimowolnie, zrumieniłaś się, Zaraz jednak, nawet się nie przebierając zbiegłaś na dół, by nagadać mu na zewnątrz. - Yah! Co robisz? - zawołałaś. - Co? - zapytał niemo. Spojrzał na ciebie, parskając śmiechem. No tak. Wciąż byłaś w piżamie. - Pytałam, co robisz!? - próbowałaś przekrzyczeć kosiarkę. - Koszę. - To widzę - mruknęłaś zażenowana. Nie mogłaś oderwać od niego wzroku. - Idź się przebierz - ku jego zdziwieniu, użyłaś jego wcześniejszych słów. - Przyprawiasz moje koleżanki o palpitację serca - dodałaś niemrawo, odchodząc. Chłopak rozejrzał się, a potem spojrzał w górę. Widząc dziewczyny wskazujące go palcem, który próbowały się skryć za firanką, speszył się i czym prędzej czmychnął po koszulkę, która porzucił gdzieś w krzakach. Ostatnie dni pobytu w tej rodzinie, minął ci szybko, ale niezwykle boleśnie. Pakowałaś swoją walizkę, wzdychając ciężko. Będziesz tęsknić... Nie powiedziałaś tego Daehyun'owi, ale przełożyłaś swój lot tak, byś nie musiała się z nim żegnać. Bałaś się, że mogłabyś mu powiedzieć coś o tym, co czujesz. Bałaś się, że nie byłoby to miłe rozstanie. Ale lubił cię. Wiedziałaś to. Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Zostawiłaś krótki, ale niesamowicie uczuciowy liścik od serca. Jeśli to przeczyta, ciebie i tak już tu nie będzie. Po co masz się zbłaźnić w jego oczach? Z ciężkim sercem, czekałaś na lotnisku, odliczając czas, który pozostał do twojego lotu. Z nerwów ściskałaś bilet, zupełnie nie wiedziałaś, dlaczego. Miałaś jakieś dziwne przeczucie... - _____!!! Zamarłaś, spoglądając przed siebie. Nie wierzyłaś własnym oczom! Po drugiej stronie budynku stał Daehyun. Najwidoczniej musiał przebiec znaczną część drogi, bo był zdyszany i czerwony z wysiłku. Ruszył w twoją stronę. Wstałaś z ławki, czując jak trzęsą ci się nogi. Poczułaś też lekki strach? Pewnie przeczytał... Co ci odpowie? Przecież takie rzeczy zdarzały się tylko w filmach! Zrobiłaś kilka kroków do przodu, a chłopak znów zaczął biec. Patrzyłaś jak w zwolnionym tempie, jak jest coraz bliżej, a potem przyciska cię do siebie, jakby nie widział cię całe wieki. - Jak mogłaś? Jak mogłaś się ze mną nie pożegnać? - zawołał z wyrzutem. Wtuliłaś się w niego, czując łzy w oczach. - Mianhe... Ja tylko... - Tak się tobą opiekowałem, martwiłem... - zaczął mówić szybko, wiedziałaś, że jest zdenerwowany. - Od początku...od początku bardzo cię lubiłem - wyznał. - Myślałem, że to wiesz... Bałaś się na niego spojrzeć. A więc to tak? Kamień spadł ci z serca. - Mówiłeś, że jestem tylko "koleżanką"... - szepnęłaś. - Aniyo - zaprzeczył. Odsunął cię od siebie, by móc na ciebie spojrzeć. Zarumieniłaś się, na co on uśmiechnął się lekko. - Jesteś kimś znacznie więcej. Serce zabiło ci szybciej. Miałaś wrażenie, że zaraz wyskoczy ci ze szczęścia. Po lotnisku rozległ się miły, kobiecy głos. - Muszę iść... - powiedziałaś smutno. - Zobaczymy się jeszcze? - chwycił twoją dłoń z nadzieją. Zastanowiłaś się, po czym odpowiedziałaś: - Daehyun...To nie ma sensu.. Jego uśmiech przygasł. - Nie mów tak! Nie mieszkasz na końcu świata! - rozbawił cię, przez co na twojej twarzy, pojawił się mały uśmiech. - Chcę cię znów zobaczyć. Muszę. Zabrakło ci słów. Nie sądziłaś, że jest taki romantyczny. Kto normalny biegłby za kimś na lotnisko, skoro w każdej chwili mogłoby go tam nie być? - A-arraso - wydukałaś nieśmiało. - Yay! - zawołał uradowany, po czym pod wpływem impulsu, pocałował cię w policzek. Z wypiekami na twarzy, pomachałaś mu i ruszyłaś przed siebie. Nagle zawołał cię, więc się odwróciłaś. - Zobaczymy się szybciej niż myślisz! - Co masz na myśli? - krzyknęłaś. - Zostałem trainee! Wytrzeszczyłaś oczy zszokowana. Teraz już wiedziałaś, co robił po lekcjach. - Chincha?! Pokiwał głową. - I na pewno szybko zadebiutuję! - chwalił się. Pokazałaś mu język, śmiejąc się. - Obyś miał rację! Hwaiting! Nic więcej nie mówiąc, pomachał ci na pożegnanie. Szłaś, ciągle patrząc do tyłu. Machał ci tak długo, dopóki nie straciłaś go z oczu. Jedno wiedziałaś na pewno: Będziesz go wspierać, choćby nie wiem co. Był najlepszym chłopakiem na świecie, który wybrał akurat ciebie. Czego można chcieć więcej? Hwang Min Young - scenariusz dla ciebie :) Prosiłaś o coś romantycznego. W sumie sama nie wiem, czy jest to aż takie romantyczne, ale wierzę, że ci się spodoba :) Przypominam, że aktualnie prośby o "konkretne" scenariusze są zamknięte, mianhe! Nie wszystkie damsko-męskie znajomości muszą zakończyć się związkiem. Każda z nas ma bliższych i dalszych znajomych, którzy są tylko kumplami. Problem pojawia się wtedy, gdy oczekujemy czegoś więcej, ale on widzi w nas wyłącznie koleżankę. Lubi nas i to by było na tyle. Zobacz również: 9 bardzo wstydliwych pytań, które powinnaś wreszcie zadać facetowi Jak sprawić, by niezobowiązująca sympatia przemieniła się w rosnące pożądanie? Okazuje się, że to wcale nie takie trudne. Tak przynajmniej twierdzi publicysta portalu „Your Tango”. Młody mężczyzna wymienia 5 sposobów, by obiekt westchnień nareszcie odwzajemnił nasza zainteresowanie. Co zrobić, żeby dostrzegł w nas materiał na żonę? #1 Miej własne życie Mężczyźni wcale nie lubią, kiedy jesteśmy wpatrzone w nich jak w obrazek. Partnera zawsze warto docenić, ale to nie może oznaczać totalnej uległości. Każda z nas musi coś sobą reprezentować. Największym uznaniem cieszą się niezależne i przebojowe kobiety, które mają własne zainteresowania. Warto być kimś, a nie tylko kwiatkiem do kożucha. #2 Kochasz siebie Brzmi jak banał wygłaszany przez coacha, ale coś w tym jest. Trudno pokochać kogoś innego, jeśli sami nie do końca się akceptujemy. Tylko świadomy swojej wartości człowiek jest w stanie stworzyć trwały i co najważniejsze - zdrowy związek. Nieśmiałość i nieporadność może wyglądać uroczo, ale na pewno nie na dłuższą metę. Zobacz również: Zaskakująca rzecz, którą powinnaś robić z chłopakiem każdego dnia. Będzie iskrzyć #3 Jesteś zabawna Faceci to wieczni chłopcy - daje do zrozumienia autor poradnika. Oczywiście zależy im na wzajemnym zrozumieniu, intymności i wsparciu, ale ponad wszystko lubią się dobrze bawić. Wymarzona partnerka to zabawny kumpel, tyle że w spódnicy. Jeśli potrafisz rozśmieszyć mężczyznę, to wreszcie trafisz także do jego serca. #4 Opanowałaś sztukę flirtu Najważniejszy jest złoty środek. Panowie raczej nie przepadają za dziewczynami, które boją się odezwać i potrafią tylko patrzeć w podłogę. Z kolei przesadna pewność siebie może kojarzyć się z bezczelnością. Facet lubi być uwodzony, ale ze smakiem i umiarem. Mrugnij okiem i powiedz coś dwuznacznego, a na pewno to doceni. #5 Potrafisz zaszaleć w łóżku Autor uczciwie przyznaje, że jeśli w sypialni wieje nudą, wtedy związek prawdopodobnie nie przetrwa. Wybranek prędzej czy później zacznie szukać wrażeń gdzie indziej, bo życie intymne to bardzo ważna część męskiego życia. Kobieta nie musi (i wręcz nie powinna) zgadzać się na wszystko, ale warto wykazać chociaż odrobinę inicjatywy. Jeśli naprawdę chcesz, by oszalał na twoim punkcie, jedna z tych rzeczy nie wystarczy. Popracuj nad wszystkimi pięcioma, a będzie twój - czytamy na Zobacz również: 25 rzeczy, których on nigdy nie zrobi, jeśli naprawdę Cię kocha Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2019-06-26 15:36:20 Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Temat: Przyjaciółka czy coś więcejPotrzebuję porady osób postronnych. Mój facet ma przyjaciółkę o którą jestem strasznie zazdrosna. Jesteśmy parą od 4 lat, on ją poznał jakieś 2 lata przede mną. Mieszkają niedaleko, więc spotykał się z nią co jakieś 2-3 dni. Gdy zaczęliśmy być razem poznał mnie z nią i zdarzało się że jeździliśmy razem z nią i innymi jego znajomymi gdzieś nad wodę czy imprezę. Oczywiście wtedy nie dawał mi nigdy sygnałów że jest ważniejsza czy coś, zajmował się wtedy mna. Jednak gdy ja studiowałam i nie miałam dla niego zbyt wiele czasu on spędzał go z nią. Zaczęło mi to w końcu przeszkadzać bo miałam wrażenie że jest dla niego zbyt ważna. Powiedziałam mu o tym, że nie chce żeby mój facet jeździł do innej, że nie wierzę w przyjaźń damski męska bo zaczynałam mieć wrażenie że nie jest to typowo platoniczna przyjaźń. Wkurzył się ale powiedział że już nie będzie się z nią spotykał. Ostatnio mieliśmy gorszy okres i gdy spał postanowiłam przejrzec mu wiadomości na fb czy mnie z nikim nie zdradza. Przeczytałam wiadomości które z nią pisał od początku naszego zwiazku. Było tam pełno wiadomości typowo kumpelskich typu jak tam, co tam, ale były też wiadomości w których z nią flirtowal. Pisał np ze w zamian za podwiezienie gdzieś to on nie wie jak mu się odwdzięczy, albo ona mu pisała że jej nie lubi a on ze tak bo on ją kocha?!, albo że jej dawno nie widział i że jak ja zobaczy to pewnie rzuci mu się w ramiona, albo misiu, kochanie, pełno buziaczkow i serduszek. On twierdzi że to było tylko takie wyglupiania się i nic więcej ale mnie to nadal dręczy bo nie wiem co o tym myśleć. Z drugiej strony pisali też jak przyjaciele ona mówiła że jej chłopak jest o niego zazdrosny a on ze nie ma powodu, on zwierzal się że w naszym związku wszystko ok i chce mi się oświadczyc ale nie wie jaki pierścionek kupić. Nigdy nie napisał o mnie nic złego, mówił jej ze mnie kocha itp. To "flirtowanie" trwało jakiś rok naszego związku, później wiadomości były już takie "normalne". Jednak wiedział że jestem o nią strasznie zazdrosna i gdy zabronilam mu się z nią spotykać to on po kryjomu umawial się z nią na piwo, kebaba czy rowery. Obecnie się nie spotykaja, ostatnia wiadomość o spotkaniu była rok temu a wcześniej 1,5 roku temu. Nawet już nie piszą że sobą ale ja dowiedziałam się o tym niedawno i nie daje mi to spokoju bo czuje się oszukiwana. Niby czuje ze do niczego między nimi nie doszło ale takie flirty też nie były fair mimo że było to dawno temu. Co byście zrobiły na moim miejscu? Rozmawiałam z nim, on twierdzi że nic między nimi nie było a ja traktuje to jakby mnie zdradził. Mówi że umawial się z nią po kryjomu bo wiedział że będzie awantura, a że jak nie jest po mojemu to jest źle. Ze było to dawno temu i sobie tylko żartowali i że oświadczył mi się bo że mną chce być a ja jestem chorobliwie zazdrosna. 2 Odpowiedź przez krolowachlodu87 2019-06-26 15:58:11 krolowachlodu87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-05 Posty: 710 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Patka7771 napisał/a:Potrzebuję porady osób postronnych. Mój facet ma przyjaciółkę o którą jestem strasznie zazdrosna. Jesteśmy parą od 4 lat, on ją poznał jakieś 2 lata przede mną. Mieszkają niedaleko, więc spotykał się z nią co jakieś 2-3 dni. Gdy zaczęliśmy być razem poznał mnie z nią i zdarzało się że jeździliśmy razem z nią i innymi jego znajomymi gdzieś nad wodę czy imprezę. Oczywiście wtedy nie dawał mi nigdy sygnałów że jest ważniejsza czy coś, zajmował się wtedy mna. Jednak gdy ja studiowałam i nie miałam dla niego zbyt wiele czasu on spędzał go z nią. Zaczęło mi to w końcu przeszkadzać bo miałam wrażenie że jest dla niego zbyt ważna. Powiedziałam mu o tym, że nie chce żeby mój facet jeździł do innej, że nie wierzę w przyjaźń damski męska bo zaczynałam mieć wrażenie że nie jest to typowo platoniczna przyjaźń. Wkurzył się ale powiedział że już nie będzie się z nią spotykał. Ostatnio mieliśmy gorszy okres i gdy spał postanowiłam przejrzec mu wiadomości na fb czy mnie z nikim nie zdradza. Przeczytałam wiadomości które z nią pisał od początku naszego zwiazku. Było tam pełno wiadomości typowo kumpelskich typu jak tam, co tam, ale były też wiadomości w których z nią flirtowal. Pisał np ze w zamian za podwiezienie gdzieś to on nie wie jak mu się odwdzięczy, albo ona mu pisała że jej nie lubi a on ze tak bo on ją kocha?!, albo że jej dawno nie widział i że jak ja zobaczy to pewnie rzuci mu się w ramiona, albo misiu, kochanie, pełno buziaczkow i serduszek. On twierdzi że to było tylko takie wyglupiania się i nic więcej ale mnie to nadal dręczy bo nie wiem co o tym myśleć. Z drugiej strony pisali też jak przyjaciele ona mówiła że jej chłopak jest o niego zazdrosny a on ze nie ma powodu, on zwierzal się że w naszym związku wszystko ok i chce mi się oświadczyc ale nie wie jaki pierścionek kupić. Nigdy nie napisał o mnie nic złego, mówił jej ze mnie kocha itp. To "flirtowanie" trwało jakiś rok naszego związku, później wiadomości były już takie "normalne". Jednak wiedział że jestem o nią strasznie zazdrosna i gdy zabronilam mu się z nią spotykać to on po kryjomu umawial się z nią na piwo, kebaba czy rowery. Obecnie się nie spotykaja, ostatnia wiadomość o spotkaniu była rok temu a wcześniej 1,5 roku temu. Nawet już nie piszą że sobą ale ja dowiedziałam się o tym niedawno i nie daje mi to spokoju bo czuje się oszukiwana. Niby czuje ze do niczego między nimi nie doszło ale takie flirty też nie były fair mimo że było to dawno temu. Co byście zrobiły na moim miejscu? Rozmawiałam z nim, on twierdzi że nic między nimi nie było a ja traktuje to jakby mnie zdradził. Mówi że umawial się z nią po kryjomu bo wiedział że będzie awantura, a że jak nie jest po mojemu to jest źle. Ze było to dawno temu i sobie tylko żartowali i że oświadczył mi się bo że mną chce być a ja jestem chorobliwie te dwa zdania zakładam że jesteś terrorystką. Nic nie możesz nikomu dorosłemu zabronić, możesz poprosić, porozmawiać, wypracować jakiś kompromis który być może nie będzie ci w 100% odpowiadał. Jak narzucasz drugiemu człowiekowi swoje zdanie to się nie dziw że dla świętego spokoju Cię okłamuje. Ja też rodzicom dla świętego spokoju nie mówiłam nic albo mówiłam to co chcą usłyszeć. Tak to działa. Na przyszłość spróbuj po dobroci przedstawić swoje odczucia i niepokoje bez nastawiania się że teraz ta druga osoba zrobi dokładnie to czego oczekujesz. Czas nauczyć się przyjmować odmowę. 3 Odpowiedź przez Lady Loka 2019-06-26 16:54:33 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,031 Wiek: w sam raz. Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Gratulacje, właśnie rozwaliłaś swój związek w sposób popisowy. Nic tylko bić Ci tu teraz pierwsze, Twój facet ma prawo mieć przyjaciółkę. Ty nie masz prawa mu tego zabraniać i nie masz prawa czytać ich wiadomości. Wystarczyło zaufać. Przekomarzanie się takie z kimś, kogo zna się 6 lat nie jest absolutnie niczym złym zwłaszcza, że jakby do czegoś miało dojść to by doszło. A nie doszło, więc sama widzisz. To nie jest zdrada, natomiast Ty i tak już tego nie naprawisz. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 4 Odpowiedź przez Marata 2019-06-26 17:15:22 Marata Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-10-19 Posty: 1,474 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej No popatrzmy, co my tu mamy:- facet radził się przyjaciółki, jaki pierścionek ma Ci kupić, pewnie nie chciał w tym zakresie nawalić - dowiedziałaś się, że mu na Tobie zależy- wspierała go, gdy Ciebie przy nim nie było i do niczego miedzy nimi nie doszło- doradzał jej w sprawie jej chłopaka- to fajnie, że ma taką osobę, która może go bez podtekstów wspierać, bo Ty nie będziesz zawsze i na każde zawołanie, prawda?A teraz jesteś zła i w babskiej głupiej złości wywlekasz to i rzucasz mu. Ogarnij swoje rozszalałe emocje i zacznij myśleć. Nie możesz mu zabronić posiadania przyjaciół. Chyba, że chcesz być okłamywana. Twój wybór. 5 Odpowiedź przez IsaBella77 2019-12-26 10:42:30 IsaBella77 Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-02 Posty: 10,530 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Przeniesione z kolejnego wątku Autorki:Patka7771 napisał/a:Cześć, potrzebuję spojrzenia na moj związek osób postronnych. Z moim facetem jestem ponad 4 lata. On ma przyjaciółkę od jakiś 6. Tylko ja nie wiem co o tym myśleć a on już nie chce rozmawiać na ten temat. Jak zaczynaliśmy się spotykać poznał nas ze sobą, czasem jeździliśmy gdzieś razem z jego znajomymi i ona też tam była, czasem nawet przyjeżdżala po mnie gdy on miał popsute auto. No i niby jak byliśmy razem nigdy nie dał mi odczuć że mu się podoba, zawsze wtedy ja byłam ważniejsza. Ale oni spędzali że sobą strasznie dużo czasu sam na sam a jak zobaczyłam jego wiadomości to wysyłał jej czasem jakieś wiadomości z serduszkami czy buziakami. Był to jakiś rok odkąd zaczęliśmy się spotykać. Zaczęło mi to przeszkadzać i zabronilam mu się z nią spotykać sam na sam. Niedawno strasznie mnie wkurzył, jego tel miałam w ręce i coś mnie podkusilo żeby sprawdzić wiadomości. Okazało się że on wtedy nadal do niej jeździł, spotykali się na rowery, coś zjeść lub siedzieli u niej. I choć wiem że do niczego nie doszło to mnie to męczy, bo na początku pisał do niej ze tęskni, albo że nie wie jak ona mu się odwdzięczy za jakąś przysługę. I choć niby było to w formie żartu i tylko na początku naszego związku to nadal mnie to boli. Oczywiście były też wiadomości takie zwykłe co w pracy i wgl, i zwierzal się nawet ze super nam się układa i rozgląda się za pierścionkiem. Jednak zanim zaczął się że mną spotykać to z tych wiadomości wynikało jakby ona mu się podobała, chciał żeby wysyłała mu zdjęcia bo mu się jej profilowe podobało i ustawił je sobie na tapetę, albo flirtowal z nią że przecież on ją kocha. Mam wrażenie że on chciał z nią być tylko utkal we friendzonie a potem pojawiłam się ja. Ale nadal nie mogę pojąć co właściwie ich łączyło i czy on jest ze mną tylko dlatego że ona go nie chciała. Niby od 1, 5 roku się nie spotykają i ich rozmowy były już później bez żadnych podtekstow ale nadal nie wiem co o tym myśleć. Czy nie jestem tylko opcją zastępcza bo lepsza chciała tylko przyjaźni.. The past cannot be changed,forgotten, edited, or can only be accepted. 6 Odpowiedź przez ja86 2019-12-26 11:08:46 ja86 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-01 Posty: 889 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Strach pomyśleć co będzie jak się w końcu dowiesz, że przed Tobą miał inne dziewczyny....Nazwa tematu bardzo dobrze obrazuje problem, tylko pytanie powinno się skierować do Ciebie. Miłość czy relacja nadzorca/ nie, nie ma żadnego znaczenia to, że ktoś ci coś kiedyś. Skoro nie jesteś gotowa na normalną relacje to w nią nie wchodzisz krzywdząc innych 7 Odpowiedź przez Tulinka80 2019-12-26 11:13:18 Tulinka80 Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-01-09 Posty: 257 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejA ja myśle, że twoje problemy nie tyle wynikają z faktu istnienia „przyjaciółki” co z tego, że nie czujesz się pewnie w związku, może nie czujesz, że twój chlopak jest w pelni zaangażowany. 8 Odpowiedź przez balin 2019-12-26 11:19:51 Ostatnio edytowany przez balin (2019-12-26 11:20:18) balin Ban na dubel konta Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-11 Posty: 4,041 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Tulinka80 napisał/a:A ja myśle, że twoje problemy nie tyle wynikają z faktu istnienia „przyjaciółki” co z tego, że nie czujesz się pewnie w związku, może nie czujesz, że twój chlopak jest w pelni to zaangażowanie chłopaka, ma polegać na odcięciu go od całego świata i ciągłej jego uwadze na Autorce. 9 Odpowiedź przez Mariusz 28 2019-12-26 12:57:39 Mariusz 28 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-02-13 Posty: 209 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejJa myślę że facet jest lojalny wobec autorki i to ona jest chorobliwie zazdrosna bo przecież z tą przyjaciółką znał się już 2 lata przed ich związkiem więc jeżeli miałoby coś być to byłby z nią a nie z myślę że autorka ma problem 10 Odpowiedź przez bagienni_k 2019-12-26 13:48:18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-26 13:49:07) bagienni_k Net-facet Nieaktywny Zawód: wolny Zarejestrowany: 2019-07-11 Posty: 16,467 Wiek: 35 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Kolejny już wątek kolejnej niewiasty pragnącej zmienić i podporzadkować sobie faceta. Zwyczajnie żałośnie wyglądają teksty, kiedy dorosła osoba zamierza drugiej dorosłej osobie czegoś zabronić lub nakazywać. Czy naprawdę niektóre kobiety mylą partnerstwo z wychowwywaniem dzieci? Jeżeli dla Autorki czy tez kogoś tutaj zaangażowanie w związek ma oznaczać całkowitą izolację od znajomych, przyjaciół, rezygnację ze swojego życia i właśnych upodobań, podporzadkowywując się tym samym całkowicie drugiej stronie - to już związkiem się nazywać nie możę! Dziewczyno obudź się, bo niewolnictwo zostało formalnie zakazane 94 lata Ci dał prawo zamykać swojego faceta w klatce i go w ten sposób ograniczać. Jeśli jesteś rzeczywiśćie aż tak zazdrosna( a wszystko na to wskazuje) to właśnie dajesz mu powód do tego, aby po kryjomu się spotykał z nią, bo i tak przecież zrobiłabyś mu awanturę, gdyby chciał Ci to zakomunikować. Zaczynam mu współczuć, bo życie z taką zazdrośnicą to musi być męka...Facet nie jest Twoją własnością! Ludzie mają prawo i powinni mieć jakieś swoje życie i zajęcia poza ciągłym przebywaniem w towarzystwie partnera! "Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz 11 Odpowiedź przez 2019-12-26 23:22:50 Ostatnio edytowany przez (2019-12-26 23:23:50) Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Jezeli tak Cie to meczy to znajdz inny rodzaj taki podobny do mojego meza. Czyli, ze Ty bedziesz najblizsza przyjaciolka wazniejsza od jego rodziny i wszystkich innych. Kogos kto z Toba bedzie chcial spedzac caly czas. Tacy faceci istnieja. Kto wie czy wtedy tez by Ci sie to ta ich relacje nic nie poradzisz. Facet ma prawo spotykac sie z kim chce. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 12 Odpowiedź przez Patka7771 2019-12-28 08:35:08 Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejCzyli mam pozwolić mu na spotkania z kimś kogo kochał i udawać że mnie to nie rusza? 13 Odpowiedź przez Witek7 2019-12-28 10:27:20 Witek7 Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-11-14 Posty: 238 Wiek: XXI Odp: Przyjaciółka czy coś więcej PatkaTo nienaturalne, że chłopak spotyka się z byłą i jest z nią w zażyłych kontaktach. Flirty z nią, jak czytam, też są nie teges. Jeśli kocha cię i szanuje Twoje uczucia, to powinien zaprzestać. I tak masz anielską cierpliwość i nie słuchaj jak ci tu trują. Oszukał Cię, mówiąc co innego, a robił swoje za plecami. Powinien być TOBIE lojalny. Może nie dorósł jeszcze do prawdziwego związku. Jeśli się kochacie, to trzeba naprawiać szwankujące sprawy. Wolność wolnością, i ona ma swoje granice. Sam kiedyś pisałem przez parę lat z kobietą, którą bardzo ceniłem ze względu na jej losy - wychowywała 3 dzieci w tym jedno ciężko autystyczne - i w tej zupie podołała jeszcze zrobić magisterkę. Oczywiście jej mąż poszedł w długą. Pisanie było empatyczne (takie wspierające) i żadnego flirtu "rzucanie się na szyję" nie bylo, bo to może zaboleć. Żona kilka razy czytała korespondencję, pomimo że zero flirtu w końcu bardzo jej to nie spodobało, więc spokojnie z chłopakiem, bez płaczu i histerii. Powiedz mu, że ta sytuacja cię bardzo boli. Jeśli Cię szanuje i kocha, to się Powtarzam - i tak masz cierpliwośc, bo moja nastawszy wyrzuciła wszystkie zdjęcia mojej byłej Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych) 14 Odpowiedź przez Salomonka 2019-12-28 10:58:27 Salomonka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-06-10 Posty: 3,926 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Witek7 napisał/a:PatkaTo nienaturalne, że chłopak spotyka się z byłą i jest z nią w zażyłych kontaktach. Flirty z nią, jak czytam, też są nie teges. Jeśli kocha cię i szanuje Twoje uczucia, to powinien zaprzestać. I tak masz anielską cierpliwość i nie słuchaj jak ci tu trują. Oszukał Cię, mówiąc co innego, a robił swoje za plecami. Powinien być TOBIE lojalny. Może nie dorósł jeszcze do prawdziwego związku. Jeśli się kochacie, to trzeba naprawiać szwankujące sprawy. Wolność wolnością, i ona ma swoje granice. Sam kiedyś pisałem przez parę lat z kobietą, którą bardzo ceniłem ze względu na jej losy - wychowywała 3 dzieci w tym jedno ciężko autystyczne - i w tej zupie podołała jeszcze zrobić magisterkę. Oczywiście jej mąż poszedł w długą. Pisanie było empatyczne (takie wspierające) i żadnego flirtu "rzucanie się na szyję" nie bylo, bo to może zaboleć. Żona kilka razy czytała korespondencję, pomimo że zero flirtu w końcu bardzo jej to nie spodobało, więc spokojnie z chłopakiem, bez płaczu i histerii. Powiedz mu, że ta sytuacja cię bardzo boli. Jeśli Cię szanuje i kocha, to się Powtarzam - i tak masz cierpliwośc, bo moja nastawszy wyrzuciła wszystkie zdjęcia mojej byłej Witek, ta przyjażń się skończyła już dawno, facet przestał utrzymywać kontakt z koleżanką, bo pewnie miał dość scen zazdrości ze strony autorki. Ja mam przyjaciela od wielu lat, był nim gdy byłam sama i związek niczego nie zmienił. On ma żonę, jest bardzo szczęśliwy w małżeństwie, ale to nawet nie o to chodzi. Nawet gdybyśmy byli sami na świecie, to nic więcej by między nami nie było i już. Szanuję go za to jaki jest, prawy, mądry facet, który wiele mi kiedyś pomógł i tyle. Teraz mieszkamy od siebie bardzo daleko, ale wciąż piszemy, dzwonimy i pytamy co u nas słychać. Nie wysyłamy sobie serduszek ani całusków, bo to byłoby śmieszne, ale gdyby potrzebowal kiedyś pomocy to na pewno mu przypadku autorki nie wiadomo co było gorsze, pretensje autorki i szpiclowanie jego komunikatorów, czy fakt że facet przeszedł "do podziemia" ze swoją znajomą, a nie potrafił jasno i czytelnie postawić granic. Ja nie rokuje dobrze temu związkowi z powodu braku szczerości i zaufania z obu stron . Moim zdaniem na dłuzszą metę ten związek nie ma szans, żadnych. 15 Odpowiedź przez Witek7 2019-12-28 11:14:13 Witek7 Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-11-14 Posty: 238 Wiek: XXI Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Miło mi, że zgadzam się z Salomonką, bo to mądra kobieta. Tak, można mieć dobrą zażyłość z płcią przeciwną bez podtekstów. Chciałem tylko przedstawić swój punkt widzenia w sprawach męsko-damskich w małżeństwie. Jesli zaślubionej nie podoba się, że mam jakieś tam kontakty w pewną panią, że poświęcam czas na pisanie z nią, to może zażądać, abym przestał. Bo jak nazwa wskazuje - to jej ślubowałem, że będzie na pierwszym miejscu w moim życiu. Reszta jest nieważna. Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych) 16 Odpowiedź przez Patka7771 2019-12-28 11:15:57 Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejProszę zrozumieć, że gdy myślałam że to czysta przyjaźń nie było żadnych problemów i nie miałam pretensji gdy się z nią spotykał. Wszystko zaczęło się wtedy, gdy zobaczyłam wiadomości w których z nią flirtowal. A gdy dowiedziałam się że ona mu się kiedyś podobała (no bo po co chciałby jej zdjęcia na tapetę i mówil że się zakochał) to wtedy zabronilam mu się spotykać, mimo że było to przede mną. Myślę że nie powinien flirtowac z kimś będąc w związku, lecz on uważał to za wyglupy to przestał, jednak nadal się z nią spotykał przez jakiś czas. Gdy z nim rozmawiałam mówił że nigdy między nimi nic nie było i że nie było ze sobą bo nie chcieli ale ja nie potrafię tego zrozumieć... No nie potrafię, bo jak można przyjaźnic się z kimś kto mu się podobał.. 17 Odpowiedź przez ja86 2019-12-28 11:18:46 ja86 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-01 Posty: 889 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejTy przyjaznisz się tylko z takimi osobami, które Ci się nie podobają? 18 Odpowiedź przez Lady Loka 2019-12-28 11:27:22 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,031 Wiek: w sam raz. Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Witek, Patka, w dojrzałym związku się drugiej osobie nie stawia mój partner zakazał mi kontaktów z przyjaciółmi to szybko przestałby być moim partnerem. Partnera zmienię, przyjaciele zostaną. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 19 Odpowiedź przez Patka7771 2019-12-28 11:31:44 Ostatnio edytowany przez Patka7771 (2019-12-28 11:40:11) Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejNie, mam kolegów którzy są przystojni ale z nimi nie flirtuje, bo mam faceta. Kocham go nad życie ale boję się że on jest ze mną bo ona go nie chciała.. A nie chce byc z kimś kto w sercu nadal ma tą swoją niespełnioną miłość i która będzie niedługo mieszkać niedaleko nas. Nie chcę być, tylko dlatego, że ktoś lepszy wpakował go do friendzona a teraz trochę tak się czuję, choć on zapewnia mnie ze to nieprawda.. Uważacie że takie teksty do przyjaciół to normalne? Każdy ma przyjaciół ale jak się z kimś przyjaźnie to nie podrywam go. Dla mnie to oczywiste 20 Odpowiedź przez 2019-12-28 11:56:26 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Patka7771 napisał/a:Nie, mam kolegów którzy są przystojni ale z nimi nie flirtuje, bo mam faceta. Kocham go nad życie ale boję się że on jest ze mną bo ona go nie chciała.. A nie chce byc z kimś kto w sercu nadal ma tą swoją niespełnioną miłość i która będzie niedługo mieszkać niedaleko nas. Nie chcę być, tylko dlatego, że ktoś lepszy wpakował go do friendzona a teraz trochę tak się czuję, choć on zapewnia mnie ze to nieprawda.. Uważacie że takie teksty do przyjaciół to normalne? Każdy ma przyjaciół ale jak się z kimś przyjaźnie to nie podrywam go. Dla mnie to oczywisteJa Ciebie rozumiem. Zwiazek opiera sie na najblizej przyjazni. Nie na tym, ze partner to jakis zmienny dodatek do przyjaciol i rodziny. Rozumiem, ze nie masz ochoty by w jego zyciu byl ktos tak wazny, ze bedzie po kryjomu sie z ta osoba spotykal. Szczegolnie jakas dziewczyna na ktora wczesniej lecial, ale go nie wszystko jest raczej jasne. Problem jest inny. Ty mowisz o zabranianiu, o zakazach i aferach. Po co? To jest dorosly facet. Zwiazalas sie z nim jak on juz ta kobiete mial w zyciu. Jest typem takim, ze potrzebuje wiekszej ilosci osob niz Ty. I co teraz? Bedziesz mu zabraniac byc soba? Bedziesz probowac go zmieniac?Tak nie dzialaja zwiazku doroslych ludzi i to nie jest fair wobec niego. Znajdz kogos kto spelnia Twoje oczekiwania. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 21 Odpowiedź przez Patka7771 2019-12-28 12:03:02 Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejZa bardzo go kocham, żeby go zostawić. Chyba nie potrafię, ani nie chce. Chcę zrobić coś żeby było między nami dobrze.. 22 Odpowiedź przez 2019-12-28 12:09:49 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Patka7771 napisał/a:Za bardzo go kocham, żeby go zostawić. Chyba nie potrafię, ani nie chce. Chcę zrobić coś żeby było między nami dobrze..On chce przyjaciolki w swoim zyciu, a Ty nie chcesz jej tam. Jedno z was musi cos stracic. I jedno z was bedzie mialo zale do drugiego. Te zale narosna, az zwiazek sie tej chwili Ty jestes zbyt ta jego znajomoscia zdenerwowana by to naprawde, zupelnie odpuscic. On z kolei udowodnil, ze nie jest mu ta znajomosc obojetna wiec jak go zmusisz to odpusci z zalami do konca waszego zwiazku lub bedzie Cie oklamywal. Serio go kochasz? Bo jakos nie widac tego. Skoro chcesz zmienic jego postepowanie to raczej kochasz czesc jego, a nie ma swoja cene. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 23 Odpowiedź przez Patka7771 2019-12-28 12:22:11 Patka7771 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 8 Odp: Przyjaciółka czy coś więcejTak kocham go i czuję że on mnie też skoro chce się ze mną ożenić. Narazie zniknęła z naszego życia i on nawet nie wspomina nic na jej temat tylko mnie od czasu do czasu nachodza wątpliwości czy to napewno ja jestem miłością jego życia. 24 Odpowiedź przez Witek7 2019-12-28 14:49:50 Witek7 Blokada na życzenie Użytkownika Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-11-14 Posty: 238 Wiek: XXI Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Lady Loka napisał/a:Witek, Patka, w dojrzałym związku się drugiej osobie nie stawia W zdrowym związku zakazy nie są potrzebne. Nie potrzebny jest zakaz typu "zakazuję ci mnie zdradzać", ponieważ kierują nami pewne związek to pasmo kompromisów. Jeśli coś zbacza, to trzeba porozmawiać na spokojnie. Kochanie, mnie to boli. To nie są zakazy. To prośba. Chlopak przyjął do wiadomości i teraz zastanowiwszy się - co jest dla mnie ważniejsze... Czy osoba, którą kocham i chcę się z nią ożenić czy pisać, flirtować i wysyłać serduszka poza jej plecami z koleżanką? Zachodzi pisanie z moją znajomą na prośbę mojej żony, bo ona jest ważniejsza niż jakieś pisanie. Nie prosiła mnie, abym przestał interesować się kosmologią, kuchnią orientalną czy też fotkami ptaków. Nullius in verba - Nie wierz na słowo. (Motto akademii naukowych) 25 Odpowiedź przez 2019-12-28 22:38:38 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Witek7 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Witek, Patka, w dojrzałym związku się drugiej osobie nie stawia W zdrowym związku zakazy nie są potrzebne. Nie potrzebny jest zakaz typu "zakazuję ci mnie zdradzać", ponieważ kierują nami pewne związek to pasmo kompromisów. Jeśli coś zbacza, to trzeba porozmawiać na spokojnie. Kochanie, mnie to boli. To nie są zakazy. To prośba. Chlopak przyjął do wiadomości i teraz zastanowiwszy się - co jest dla mnie ważniejsze... Czy osoba, którą kocham i chcę się z nią ożenić czy pisać, flirtować i wysyłać serduszka poza jej plecami z koleżanką? Zachodzi pisanie z moją znajomą na prośbę mojej żony, bo ona jest ważniejsza niż jakieś pisanie. Nie prosiła mnie, abym przestał interesować się kosmologią, kuchnią orientalną czy też fotkami zwiazek to pasmo kompromisow bo ludzie dobieraja sie w pary z kims kto sie podoba i jest w okolicy. Gdyby ludzie naprawde umieli sie dobrac to by nie trzeba bylo plasma kompromisow. Kompromis to sytuacja gdzie nikt nie jest wygrany. Pozniej dziwo, ze wiekszosc malzenstw sie rozpada Ciagle poddawanie tego czego sie chce, na rzecz innych rzeczy rodzi zale i pretesje. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' 26 Odpowiedź przez Lady Loka 2019-12-28 23:34:11 Lady Loka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Ciasteczkowa Morderczyni Zarejestrowany: 2016-08-01 Posty: 17,031 Wiek: w sam raz. Odp: Przyjaciółka czy coś więcej napisał/a:Witek7 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Witek, Patka, w dojrzałym związku się drugiej osobie nie stawia W zdrowym związku zakazy nie są potrzebne. Nie potrzebny jest zakaz typu "zakazuję ci mnie zdradzać", ponieważ kierują nami pewne związek to pasmo kompromisów. Jeśli coś zbacza, to trzeba porozmawiać na spokojnie. Kochanie, mnie to boli. To nie są zakazy. To prośba. Chlopak przyjął do wiadomości i teraz zastanowiwszy się - co jest dla mnie ważniejsze... Czy osoba, którą kocham i chcę się z nią ożenić czy pisać, flirtować i wysyłać serduszka poza jej plecami z koleżanką? Zachodzi pisanie z moją znajomą na prośbę mojej żony, bo ona jest ważniejsza niż jakieś pisanie. Nie prosiła mnie, abym przestał interesować się kosmologią, kuchnią orientalną czy też fotkami zwiazek to pasmo kompromisow bo ludzie dobieraja sie w pary z kims kto sie podoba i jest w okolicy. Gdyby ludzie naprawde umieli sie dobrac to by nie trzeba bylo plasma kompromisow. Kompromis to sytuacja gdzie nikt nie jest wygrany. Pozniej dziwo, ze wiekszosc malzenstw sie rozpada Ciagle poddawanie tego czego sie chce, na rzecz innych rzeczy rodzi zale i nakazywanie i zakazywanie innej osobie, żeby wyszło na moje też rodzi żale i pretensje. Tylko tym razem u tej drugiej jest wtedy, kiedy nie trzeba nakazywać i zakazywać. Kiedy można dużo rzeczy wypracować rozmową. Ty to nazywasz kompromisem, ja dyskusją. Zwykle przy odrobinie chęci da się pogodzić różne rzeczy. Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub zawieszone. 27 Odpowiedź przez 2019-12-29 00:32:45 Ostatnio edytowany przez (2019-12-29 00:34:58) Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-08-10 Posty: 2,874 Wiek: 29 Odp: Przyjaciółka czy coś więcej Lady Loka napisał/a: napisał/a:Witek7 napisał/a:Tak. W zdrowym związku zakazy nie są potrzebne. Nie potrzebny jest zakaz typu "zakazuję ci mnie zdradzać", ponieważ kierują nami pewne związek to pasmo kompromisów. Jeśli coś zbacza, to trzeba porozmawiać na spokojnie. Kochanie, mnie to boli. To nie są zakazy. To prośba. Chlopak przyjął do wiadomości i teraz zastanowiwszy się - co jest dla mnie ważniejsze... Czy osoba, którą kocham i chcę się z nią ożenić czy pisać, flirtować i wysyłać serduszka poza jej plecami z koleżanką? Zachodzi pisanie z moją znajomą na prośbę mojej żony, bo ona jest ważniejsza niż jakieś pisanie. Nie prosiła mnie, abym przestał interesować się kosmologią, kuchnią orientalną czy też fotkami zwiazek to pasmo kompromisow bo ludzie dobieraja sie w pary z kims kto sie podoba i jest w okolicy. Gdyby ludzie naprawde umieli sie dobrac to by nie trzeba bylo plasma kompromisow. Kompromis to sytuacja gdzie nikt nie jest wygrany. Pozniej dziwo, ze wiekszosc malzenstw sie rozpada Ciagle poddawanie tego czego sie chce, na rzecz innych rzeczy rodzi zale i nakazywanie i zakazywanie innej osobie, żeby wyszło na moje też rodzi żale i pretensje. Tylko tym razem u tej drugiej jest wtedy, kiedy nie trzeba nakazywać i zakazywać. Kiedy można dużo rzeczy wypracować rozmową. Ty to nazywasz kompromisem, ja dyskusją. Zwykle przy odrobinie chęci da się pogodzić różne nigdy w zyciu niczego partnerowi nie nakazywalam, nie zakazywalam. I nie chodzilam na kompromis. Moj maz na kompromis tez nie chodzi. No chyba, ze w kwestii ogladania filmu, ktory mi sie nie podobal. Ani kompromis ani nakazy. Dobranie na 100% w waznych sprawach. Rzeczy da sie pogodzic, ale drobne. Jak ktos marzy by mieszkac w miescie, a drugi w lesie to jeden bedzie musial odpuscic. Jezeli jemu tak zalezy na przyjciolce, ze ukrywal ta relacje to bardzo watpliwe by chetnie odpuscil. Z kolei autorka tak sie czuje zagrozona, ze odpuscic to moze pozornie. Jedno bedzie zawsze mialo jakis resentment. 'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.' Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Nie ma nic bardziej przykrego niż błaganie o chwilę uwagi i czułości od osoby, dla której powinniśmy być całym światem. Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru. Przy niewłaściwej osobie będziesz wiecznie błagać o uwagę, czas i zainteresowanie. Odpowiednia osoba ofiaruje Ci to wszystko tylko dlatego, że Cię kocha. Niezwykle ważne jest, by mieć przy swoim boku kogoś kto jest w stu procentach pewny, że to właśnie na Tobie zależy mu najbardziej. Kogoś kto będzie dla Ciebie prawdziwym wsparciem i codzienną obecnością zapali w Tobie chęć by kochać, śmiać się i żyć. Bardzo często w zwykłej codzienności możesz dostrzec czy komuś na Tobie naprawdę zależy i czy to wszystko ma sens. Uczucie najczęściej leży w zwykłych chwilach, w gestach, przytuleniach czy uśmiechach. Dostrzeżesz je w prostych rozmowach i pytaniach. Bo choć z pozoru banalnym, to jednak niezwykle pięknym uczuciem jest posiadać przy swoim boku kogoś kto zainteresuje się i zapyta, jak Ci minął dzień lub czy wszystko u Ciebie w porządku. Proste gesty to tak niewiele, a najczęściej posiadają moc potrafiącą zmienić wszystko. Nie bądź z nikim na siłę, z przymusu i tylko dlatego, że wydaje Ci się, iż nie masz aktualnie żadnej lepszej opcji. Jeśli masz mieć beznadziejny związek i kogoś kto jest dla Ciebie zerowym wsparciem lepiej oprzyj się o ścianę. Jeśli ktoś nie potrafi ofiarować Ci chwili uwagi, swojego zaangażowania i czasu to po cholerę z nim jesteś? Jak długo będziesz żebrać o gest i znosić chłód, który zabija w Tobie wszystko? Masz zamiar wiecznie czekać na to, że ktoś nagle, z nieznanego powodu całkowicie się zmieni? Czasem musisz powiedzieć dość, wyjść i zamknąć za sobą drzwi – choćby nie wiem jak trudne to dla Ciebie było. Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru. Nie możesz żebrać o gest, uczucie i miłość. Czasem warto zamknąć jeden rozdział i spróbować zrobić krok do przodu. Być może po drugiej stronie drzwi jest ktoś, kto dostrzeże w Tobie wszystko co piękne. Dobrze wiesz, że zasługujesz na coś więcej… To mój pierwszy post na forum, nie jestem zwolenniczką takiej formy wywnętrzniania się, ale jednocześnie mam już po wyżej uszu wewnętrznej bitwy serca z rozumem i chętnie poznam jakieś inne niż moje własne opinie na temat, który przedstawiam poniżej. Chodzi niestety o mężczyznę. Poznałam go przez Internet (na zwykłym czacie, ponieważ chciałam wtedy tylko z kimś pogadać), od początku wspaniale mi się z nim rozmawiało, jednak będąc wtedy w związku (nieudanym, ale wciąż związku) deklarowałam tylko chęć przyjaźni. Dosyć szybko jednak, w wyniku głębokiego porozumienia, jakie się między nami nawiązało, poczułam coś więcej i szukałam z nim jak najczęstszego kontaktu. W międzyczasie mój związek rozpadł się na dobre. On: samotny, z tego co wiem z nikim nie związany, po nieudanych przygodach miłosnych, szukający kobiecego ideału. daleko, ale utrzymuje ze mną stały kontakt (niestety rzadki zdarza mu się milczeć nawet ponad tydzień). dużej odległości zaprosił mnie do siebie, poznał z rodziną i znajomymi, spędził ze mną mnóstwo czasu, pokazał piękne miejsca. już spotkamy się online, potrafi rozmawiać ze mną godzinami, bardzo rzadko jednak są to spotkania planowane, choć ja bardzo bym tego chciała. kolejne wspólne wyjazdy i imprezy. mnie komplementuje, częściej dokucza i dogryza, żartuje i przekomarza się. że bardzo mnie lubi i chyba ma do mnie słabość. spotkań w realu unika nawet dotyku, na tematy damsko-męskie między nami jedynie żartuje. Pytanie: dlaczego on ciągnie tą znajomość traktując mnie tylko jak koleżankę? Czy taka relacja między kobietą i mężczyzną (kiedy on mnie tak bardzo pociąga a ja podobno jestem w jego oczach atrakcyjna) w ogóle ma prawo bytu? Jego przyjaciółka twierdzi, że on nie potrzebuje koleżanki oraz nie umie postępować z kobietami i trochę popycha nas ku sobie, podczas gdy on trzyma dystans. Próbowałam z nim o tym bardzo ostrożnie rozmawiać, niestety rozmowa potoczyła się nie tak, jak zamierzałam. Boję się go o to zapytać wprost, bo gdyby mnie odrzucił jako kobietę ból byłby nie do zniesienia. Akceptuję taki koleżeński układ ponieważ nie wyobrażam sobie zerwania z nim kontaktu. Jednocześnie cierpię za każdym razem, gdy on swoim przedłużającym się milczeniem udowadnia mi, że o mnie nie myśli i że nie znaczę dla niego tyle, co on dla mnie. Niby proste: nie zależy mu na mnie, ale: rozum swoje, serce swoje. I tak w kółko. Czy ktoś ma coś ciekawego do powiedzenia na ten temat?

jestem dla niego koleżanką czy kimś więcej